Posts RSS Comments RSS

Archive for Czerwiec, 2012

Konkurs Fotograficzny „Dzieła Molskiego w obiektywie”

Serdecznie zapraszamy wszystkich posiadaczy dzieł Eugeniusza Molskiego do udziału w konkursie fotograficznym. Grupa osób których cieszą te niezwykłe przedmioty jest ogromna. Od 7 lat prace wędrują do ponad 150 domów w ciągu roku. Wiele osób ma całe kolekcje. Podzielcie się z nami i innymi internautami kawałkiem tego świata. Pokażmy innym jak można zaaranżować wnętrze przy małej pomocy artysty.

Przewidzieliśmy cenne nagrody!
1 nagroda kupon na zakup jednego dzieła Eugeniusza Molskiego o wartości 500 zł
2 nagroda kupon na zakup jednego dzieła Eugeniusza Molskiego o wartości 200 zł
3 nagroda kupon na zakup jednego dzieła Eugeniusza Molskiego wartości 100 zł

Zdjęcia należy nadsyłać od 29.06. do 31.08. 2012 r. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 10.09.2012 r.

regulamin konkursu można pobrać tutaj

Zapraszamy!

No responses yet

ORA ET ARS 2012

W od wczoraj Eugeniusz Molski uczestniczy w kolejnym sympozjum artystycznym na Słowacji ORA ET ARS organizowane przez Miasto Trenczyn na Słowacji.

 

No responses yet

Eugeniusz Molski o prawdzie, uczuciach i … Herbercie

Eugeniusz Molski – artysta, już klasyk i legenda. Niezwykle wszechstronny. Uprawia ceramikę, rzeźbę, malarstwo, malarstwo ścienne. Ma na swoim koncie, jak mówi encyklopedia, ponad 200 wystaw indywidualnych i ponad 200 zbiorowych, tak w kraju jak i za granicą. Laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień. Eugeniuszu, chciałabym porozmawiać z tobą nie tyle, jako ze wspaniałym artystą, czy ceramikiem, ale przede wszystkim z tobą, jako wnikliwym, refleksyjnym obserwatorem świata.

– Twoja opinia o mnie bardzo zadawala moją próżność. Może i należę do typu spostrzegawczych wrażliwców obdarzonych nutką refleksji, ale na pewno nie jestem typem intelektualisty, faceta który mówiąc brzydko pozjadał wszystkie rozumy i ma przemyślenia pogłębione przez wsparcie naukowe, czy przeczytane jakieś rozliczne mądre dzieła. Nie, to na pewno nie ja, choć czytam sporo, ale głównie turystyczne przewodniki. Tak sobie trochę przy nich marzę, a jak się uda, to spełniam te marzenia.

– Pozwolisz, że wciągnę w nasz dialog kilka strof z wiersza Zbigniewa Herberta, zwłaszcza z dość uszczypliwych „Ornamentatorów”.

„Pochwaleni niech będą ornamentatorzy ozdabiacze i sztukatorzy twórcy aniołków fruwających ”

Mamy tu dość przewrotnie wyznaczony status artysty. Czy czujesz się takim sztukatorem, ozdabiaczem świata, którego twórczość pozbawiona jest jakiegoś bardziej złożonego sensu?

– Byłbym nieszczery, gdybym nie powiedział, że jakoś w pewnej części z tym tekstem się utożsamiam. Jestem artystą, choć tego określenia nie lubię. Jeśli jest mi ten tytuł przypisywany to z tej racji, że param się dyscyplinami, które uchodzą za artystyczne. Ten termin jakoś wydaje mi się archaiczny, tym nie mniej jest w obiegu. Używa się go. Dużo pracuję i nie mam jakiegoś radykalnego programu na siebie jako artystę. Na pewno popełniam wiele rzeczy dla nikogo nie potrzebnych, ale potrzebnych dla mnie. Nie stosuję jakichś wyraźnych kryteriów w ocenie tego, co robię i w związku z tym trudno mi jednoznacznie ocenić całokształt moich usiłowań właśnie jako artysty. Poza tym wydaje mi się, że nie jest mi to do niczego potrzebne.

– Twoja twórczość jest obecna w wielu miejscach. Pomijam wystawy dla naszych polskich miłośników rzeźby ceramicznej. Na liście masz Faenzę (Włochy), Vallauris (Francja), Kecskemet (Węgry), Mino (Japonia), Varażdin (Chorwacja). W związku z tym będę starała się wyciągnąć z ciebie mniej enigmatyczną odpowiedź na poprzednie pytanie. Czy jest to trasa podróży tylko ozdabiacza i sztukatora?

– Oczywiście czuję się jednak kimś więcej. Zresztą odbiór mojej sztuki, opinie innych ludzi utwierdzają mnie w tym, że przekazywane przez nią treści są dużo bardziej złożone. W Książu na Biennale Ceramiki Polskiej otrzymałem III nagrodę. W uzasadnieniu do werdyktu jury usłyszałem, że przyznano mi ją za szczególnie humanistyczny wyraz zaprezentowanych prac.

– Wydajesz się tym faktem zaskoczony. Nie byłeś świadom tego wymiaru swojej twórczości?

– Świadom byłem, ale widziałem, że to coś znajdowało się również w pracach innych autorów. Być może zdaniem oceniających najbardziej wyraźnie unaoczniło się w tym zestawie, który ja zaprezentowałem. A ustosunkowując się do mojej pierwszej odpowiedzi prawda jest oczywiście inna. Niezależnie od konkursów, nagród itp. moja twórczość zawsze jest poprzedzona pewnym głębszym przemyśleniem. To nie tak, że coś tam sobie naszkicuję. Robię na początku konkretne założenia, które potem w co najmniej kilkunastu wariantach testuję. To nieomal reguła. Dużo mam prac podobnych do siebie. Chodzi mi o to, aby odnaleźć ten ważny dla mnie wyraz, nie do końca estetyczny, taką ekspresję, która opowiadałaby coś o kondycji człowieka. W moich pracach jest wiele destruktu, który ma i wyraz estetyczny, np.: w spękanych głowach, ale przede wszystkim jest tym nieuchronnym znakiem ludzi żyjących – dotykiem przemijania. Nie żeby dla mnie przemijanie było jakimś bolesnym problemem. No, może trochę jest. Chodzi mi o to, że temat ten jest w swym dramatycznym wymiarze również bardzo piękny, choć przecież wiemy do czego w konsekwencji przemijanie prowadzi.

– Zadając te pytania dyskutuję jednocześnie z pewna potoczną opinią i potocznym widzeniem przedmiotów sztuki i samych artystów. Sądzę, że Herbert w tym wierszu posługuje się właśnie pewnymi kalkami potocznymi, kpiąc z nich zresztą jednocześnie. Przytoczmy więc kolejną taką kalkę.

„my się o to sztukatorzy nie martwimy my jesteśmy partią życia i radości ”

Czy czujesz się członkiem partii życia i radości?

– Tutaj muszę odpowiedzieć – i tak i nie. Nie mogę inaczej, bo gdyby tworzeniu nie towarzyszyła radość, często ta prosta fizyczna, a potem radość z odczytywania tego co powstało, to pewnie nigdy bym się tym nie parał. Robiłbym może bułeczki, albo kiełbaski. Z drugiej strony każdy z nas wlecze za sobą pewien bagaż rzeczy fajnych i niefajnych, pięknych i niepięknych, które potem przechodzą na nasze dokonania czasem niestety w sposób bolesny.

– Pozwól, że włączę do dyskusji jeszcze jeden głos – Stanisława Witkiewicza, a to przy okazji kolejnego wątku herbertowskiego dotykającego bardzo niemodnego obecnie problemu, mianowicie prawdy. Herbert mówi tak:

„oni mają rację nie jest sprawą sztuki prawdy szukać to są rzeczy nauki sztukatorzy czuwają nad ciepłem serca”

Tyle Herbert. Stanisław Witkiewicz twierdzi, że owszem artysta ma mówić prawdę, ale prawda ta głosi treści głównie o nim samym. O obrazie, który rodzi się w jego wnętrzu, obrazie obarczonym tym osobistym bagażem, o którym już wspomniałeś. Moje pytanie brzmi więc, w jakim kontekście możemy mówić w twojej sztuce o prawdzie?

– Wiesz, teraz to zdanie, które przeczytałaś zburzyło mi całą wcześniej budowaną interpretację tego wiersza. To poprzednie świadome ironizowanie… Teraz Herbert stara się popatrzeć na działania artystów z sympatią, a nawet pewną wyrozumiałością. Wcześniej, używając języka potocznego, robi sobie jaja, aż w końcu odnajduje pewne uzasadnienia. Tak to odebrałem. To nie jest, wiesz, tak przeanalizowane głęboko spostrzeżenie, ale tak to intuicyjnie czuję.

– Wróćmy do tej prawdy w sztuce. Prawdę czego objawiasz w swoich rzeźbach? Gdzie się ona w nich znajduje?

– Poszukiwanie prawd odbywa się z rezultatem różnym. Myśląc o sobie trudno wyrwać się z szerszego kontekstu świata. Pewnie to truizm, ale jesteśmy cząstką kosmosu, więc nawet jeśli ja myślę o moim palcu, to mówiąc metaforycznie, myślę bardzo szeroko. I nie chodzi mi nawet o twórcę, czy artystę, ale o człowieka. W gruncie rzeczy każdy jest w jakiś sposób twórczy, nawet jeśli nie wyraża się to w formach typu obraz, rzeźba itd. Chyba w każdym człowieku jest coś z twórcy.

– Ale, drążąc temat, ty w swoich pracach przekazujesz po herbertowsku prawdę uczuć, czy może starasz się operować prawdą w jakimś szerszym kontekście?

– Chyba raczej właśnie prawdę uczuć. Wiesz, tak jak już wcześniej mówiłem, ja nie patrzę okiem lekarza mówiąc, czy wyrażając ból albo cierpienie. Sądzę, że posługuję się właśnie językiem uczuć.

autor: Monika Marks-Witkowska

No responses yet