Posts RSS Comments RSS

Archive for the Tag 'Monte San Angelo'

Anioły spłynęły nad Kraków

Ci, którzy lubią i rozczytują się w poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, pamiętają zapewne słowa jednego z jego wierszy:

„Liryka, liryka

tkliwa dynamika

angeologia, dal”.

Gałczyński jest także twórcą wymyślonej przez siebie postaci prof. Bączyńskiego, znanego angeologa pojawiającego się często w słynnym kabarecie poety „Zielona Gęś”. Wydawać by się mogło, że skoro prof. Bączyński jest wymysłem poety to i przywoływana przez niego równie często, angeologia również powstała w jego umyśle i wyobraźni. Otóż, nie. Angeologia jest nauką starą. Jej początków szukać trzeba w Biblii. Anieli, którzy przy boku Pana pełnią rozmaite służby, byli i są pośrednikami pomiędzy Niebem a Ziemią, między Bogiem a ludźmi. Tym, który anielskie zastępy pogrupował, wypowiedział się na temat ich zadań i powinności, a także i natury, był m.in. św. Tomasz z Akwinu. Postaci aniołów, nawet o tych samych często imionach, występują we wszystkich trzech głównych religiach monoteistycznych: judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Kto ciekaw większej wiedzy na temat niebiańskich wysłanników, niech zajrzy do pism św. Tomasza z Akwinu czy do pism Pseudo-Dionizego (koniec wieku V).

Kiedyś wiedza o aniołach była dość powszechna. Dziś jest z nią dużo gorzej. Anioł Stróż, Archanioł Michał – wojownik, Aniołowie sponad betlejemskiej szopy – na tym właściwie kończy się wiedza przeciętnego inteligenta dotycząca całej angeologii. Jednakże anielski motyw jest w naszej kulturze prawie wszechstronny. Wszak do dziś mówimy o „anielskiej atmosferze„, o „anielskim spokoju” czy „anielskiej bieli„. Co roku też, właśnie w grudniu, na czubku choinki, nad tradycyjną szopką, pojawiają się owe niebiańskie byty.

Trudno się więc dziwić, że motyw anioła jest także stałym elementem wielu dzieł sztuki. O ile dawniejsi twórcy, wyposażeni w większą wiedzę z zakresu angeologii, potrafili przedstawić ten motyw na wiele sposobów, o tyle dzisiejsi, ograniczają się w zasadzie do kilku zaledwie elementów w tym zakresie.

Anioł jest zawsze bytem skrzydlatym, odzianym w długą suknię, z rękami złożonymi jak do modlitwy. Rzadziej już dmie w trąbę lub dzierży ognisty miecz. Tak Bogiem a prawdą, motyw anielski przetrwał do dziś przede wszystkim dzięki sztuce ludowej, która dość często bywa inspiracją dla twórców akademickich.

Zbliżające się Boże Narodzenie jest przyczyną, że mamy w Krakowie aż dwie wystawy przesycone właśnie motywem anielskim. Pierwsza eksponowana jest w obszernej sieni pałacu Krzysztofory, czyli Muzeum Historycznym Miasta Krakowa przy Rynku Głównym 35, druga w kamienicy Hippolitów przy pl. Mariackim 3.

Ekspozycja pierwsza to pokaz prac głównie ceramicznych, ale są i anioły rzeźbione w drewnie, a prezentują się zarówno znani profesjonalni rzeźbiarze, jak i uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych z Nowego Wiśnicza, a także ośmiu artystów nieprofesjonalnych. Prezentowane przez nich anielskie motywy też nie dowodzą znajomości, choćby pobieżnej, angeologii, choć przyznać trzeba, że w pracach uczniów z Nowego Wiśnicza, niektóre anioły dmą w trąby – w dniu Sądu Ostatecznego.

Tak czy inaczej warto w okresie świątecznym zaglądnąć na tę wystawę, by nasycić się choć trochę niebiańską atmosferą. Organizatorem są Muzeum Historyczne oraz Fundacja „Cepelia” z Warszawy i Krakowa.

Druga wystawa znanego krakowsko-wiśnickiego rzeźbiarza Eugeniusza Molskiego pokazywana jest w kamienicy Hippolitów przy pl. Mariackim 3 i nosi tytuł „Anioły z Foresta Umbra”. Tytuł trochę tajemniczy, ale autor, profesor Liceum w Nowym Wiśniczu, tak go objaśnia: „Foresta Umbra, z włoskiego ËLas cieniÇ – to jeden z europejskich parków widokowych na półwyspie Gargano (Apulia), gdzie latem 1999 roku mogłem wędrować wśród cisów, ostrokrzewów, oliwek i pinii – przez Sanktuaria: Monte San Angelo, San Giovanni Rotondo, miasteczka uczepione malowniczych skał, tajemnicze groty, monumentalne skały. Mogłem tam też od czasu do czasu zobaczyć fruwające nad Foresta Umbra Anioły…”.

Wiemy już więc, że włoski pejzaż, atmosfera starej śródziemnomorskiej kultury były inspiracją dla Eugeniusza Molskiego. Jego anioły nie mają jednakże nic wspólnego ani z ludowością, ani z angeologią. Ich anielskość jest tylko subtelną inspiracją do czysto estetycznych rozważań artysty. Dodajmy artysty znanego zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski. Eugeniusz Molski, który 30 lat temu ukończył studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu – artysta uprawiający nie tylko rzeźbę, ale i malarstwo ścienne oraz sztalugowe, pracujący w różnych technikach – zamyka ten wypełniony pracą artystyczną okres 117. wystawą indywidualną, właśnie „Aniołami z Foresta Umbra”.

źródło: Dziennik Polski – ANDRZEJ WARZECHA

No responses yet