Posts RSS Comments RSS

Archive for the Tag 'Politechnika Krakowska'

Moi przyjaciele – Małgorzata Mizia

Chciałem zaprezentować twórczość mojej wspaniałej koleżanki, artystki Małgorzaty Mizi i zaprosić na jej stronę. 
E. Molski

Jest krakowianką, tutaj mieszka, tutaj uzyskała dyplom architekta, później doktora, a teraz pracuje jako adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Uprawnienia Ministerstwa Kultury i Sztuki do wykonywania zawodu artysty malarza i potwierdzony status twórcy posiada od 1985 roku. Uprawia malarstwo sztalugowe – obrazy olejne.

(słowo od autorki)
Ma Limanowa swoje uroki. Beskidy to te góry, które nie straszą swą nieprzystępnością, nie wieją grozą skalistych ścian, nie pną się het w niebo. Ale też gdzie sięgnąć wzrokiem tego nieba dotykają. Mój poprzedni cykl obrazów – to zachwyt nad beskidzkimi wzgórzami wokół Limanowej (wystawa Tarnów 2000). Ale okazało się, że prawdziwie urokliwe jest niebo nad Limanową. Prawdopodobnie niebo jak niebo – wystarczy mieć dostatecznie szeroki widnokrąg do obserwacji żeby zauważyć bogactwo zjawisk przyrodniczych. Zapewne. Zapewne jest to tak „normalne” jak powietrze wokół nas. Oczywiście dopóki jest i dopóki jest dość czyste i przezroczyste. Mnie – jako mieszczuchowi, któremu szeroki widnokrąg nie jest dany na codzień do oglądania, niebo nad Limanową pojawiło się jako fantastyczne nowe doznanie. Miasto z samej swojej istoty zawęża widoki nieba do małych wąskich kadrów, a natłok tzw. miejskich zajęć i przymusów nie pozwala rozpłynąć się w podziwie dla natury. Tak więc mając wreszcie okazję objęcia wzrokiem całego firmamentu od krańca do krańca popadłam w zachwyt nieskończonej swobody, bezkresu, bezwarunkowej wolności, zachwyt nad płynną zmiennością, kolorytem i nieprzewidywalnością. Równocześnie prostota rysunku, nieuchwytność formy raz pierzastej, raz ołowianej, to znów nieobecnej, wprowadzającej nastrój pogody i słońca, radości albo nostalgii, to znów przygnębienia i zamyślenia wprawiły mnie w prawdziwy podziw. Pewnie można by się tymi zjawiskami napawać bez końca. Ale mam nadzieję, że nawet tych parę ujęć utrwalonych na moich kanwach da Państwu choć odrobinę zadumy nad urodą Beskidów i łaskawe wspomnienie o mnie jako malarzu.

One response so far