Posts RSS Comments RSS

Otwarcie wystawy pt. „Już tylko pamięć”

12 czerwca 2003 r. o godz. 16 w salach ekspozycyjnych Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy odbyło się otwarcie wystawy prac plastycznych Eugeniusza Molskiego, zatytułowanej „Już tylko pamięć”.

Przeniesiona z Galerii „Szalom” w Krakowie, prezentowana wystawa jest refleksją autora na temat cierpienia, przemijania i historii. „Już tylko pamięć” pozostaje nam po świecie, który zmiotła nawałnica wojny. Świecie, wyobrażenie którego, za pomocą rzeźb i obrazów pełnych ekspresji, przedstawia Molski.

źródło: http://www.gross-rosen.pl

Nie ma komentarza. Bądź pierwszy!

Rzeźba i ceramika w galerii Szalom

Okutane w papierowe worki rzeźby Eugeniusza Molskiego, porozstawiane wśród kamienic na podwórzu przy galerii Szalom, nagle stanęły w ogniu, podpalone przez przyjaciół artysty.

W górę poszybowały tlące się skrawki papieru, a z płomieni zaczęły wyłaniać się – odporne na ogień – postaci pięknych dziewczyn, kobiet…

– Estera, Ruth, Icchak, Ber… Imiona zamknięte w ceramicznym tworzywie przypominają nieobecnych. Smukłe dziewczyny. Twarze w zastygłym smutku niosą swoje tajemnice w czas przeszły dokonany. Ta wystawa to autorefleksja nad światem, którego nie ma, choć obecny w pamięci, śladach, na murze, kamieniu – wyznaje Eugeniusz Molski.

Wystawa ceramicznych rzeźb w galerii Szalom poświęcona jest ofiarom krakowskiego getta, którego 60. rocznicę likwidacji niedawno obchodziliśmy. – Nie robiłem prac na zadany temat. Zawsze interesuje mnie człowiek w szerokim kontekście i sprawy uniwersalne z nim związane. Te moje rzeźby właśnie o tym traktują, a dzisiaj dedykuję je tym wszystkim, którzy kiedyś tu, na Kazimierzu, żyli, a już dawno ich nie ma – mówi artysta.

Eugeniusz Molski jest absolwentem wrocławskiej Państwowej Szkoły Sztuk Plastycznych (1969). To artysta wszechstronny – uprawia malarstwo, rzeźbę, ceramikę. Jest także pedagogiem. Od 1969 r. pracuje w Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu. Swe prace prezentował na licznych wystawach w kraju i za granicą, m.in. w Szwecji, Finlandii, Niemczech, uzyskując wiele nagród i wyróżnień.

Ekspozycja w galerii Szalom jest jego 141. wystawą indywidualną. Jedną z najlepszych.

„Eugeniusz Molski – rzeźba i ceramika”, galeria Szalom, ul. Józefa 16, wystawa czynna do 17 kwietnia 2003r

źródło: Jerzy Armata www.miasta.gazeta.pl/

Nie ma komentarza. Bądź pierwszy!

Galeria na dzwonnicy

„Z dużą radością przyjąłem propozycję ks. Józefa Strugały zorganizowania wystawy moich prac w byłej dzwonnicy przy plebanii (…) Dziś wystawa, którą zatytułowałem „W stronę Sacrum” jest faktem i stanowi dla mnie wyróżnienie” – pisze w katalogu ekspozycji jej Autor. Wystawa prac o tematyce sakralnej – wyrastających z potrzeby poszukiwania i zrozumienia „prawd żywych” oraz znalezienia ich „przełożenia” na ziemską rzeczywistość – Eugeniusza Molskiego została otwarta przez, pochodzącego z Nowego Wiśnicza, ks. prał. Tadeusza Bukowskiego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie – 18 listopada, a będzie czynna do końca 2001 r. Co najmniej na dwie rzeczy warto zwrócić uwagę: na same prace Eugeniusza Molskiego i miejsce, w którym są eksponowane.

Eugeniusz Molski od 1969 r. jest profesorem Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu, zajmującym się głównie ceramiką, ale w swej twórczości korzysta z niemal wszelkich technik, którą to wszechstronność prezentuje w starej trzykondygnacyjnej dzwonnicy. Na pierwszym poziomie zgromadzono Madonny, ich wizerunki wierne oryginałom z sanktuariów, ale w większości tylko nimi inspirowane. Na kondygnacji drugiej znaleźli się różne przedstawienia Świętych, a szczególnie ulubionego – jak można wnosić z liczby poświęconych mu prac – św. Franciszka. Wreszcie na poziomie trzecim eksponowane są wizerunki Chrystusa, a także artystyczne transpozycje scen z dziejów odkupienia i zbawienia. Tak skrótowo można by treść wiśnickiej wystawy Molskiego przedstawić. Wszystkich , którzy zechcą prace obejrzeć trzeba przestrzec. Próżno widz będzie tu szukał tradycyjnych, dewocyjnych przedstawień. Przeciwnie. Twórczość Molskiego zmusza do wejścia w głębię tematu pracy i doświadczenia artysty tworzącego. To twórczość zdecydowanie dla wymagającego widza. „Są prace inspirowane bizantyńską ikoną, jak i moje wyobrażenia Madonn, wizerunki Chrystusa czy przedstawienia Aniołów i Świętych. Będę szczęśliwy, jeśli wystawa dostarczy odbiorcom doznań nie tylko estetycznych, lecz również wzruszy, bądź skłoni do pogłębionych refleksji” – pisze Molski.

I jeszcze słowo o miejscu ekspozycji. Nowy Wiśnicz u początków XVII stulecia Lubomirskim stał. To on był fundatorem kościoła parafialnego, obok którego wybudował w 1620 r. plebanię. Do niej była dobudowana – obszerna wewnątrz – dzwonnica., która jednak częściowo spaliła się w poł. XIX w. W trakcie tego pożaru stopiły się również dzwony. W 2000 r. zakończyła się restauracja zabytkowego budynku plebanii i trzypoziomowej dzwonnicy. Miejsce to ma dziś niepowtarzalny klimat. Zachowane od pożaru, choć przepalone częściowo kamienie wewnętrznych ścian tworzą znakomite środowisko i tło do prezentacji sztuki. Kiedyś służąca za magazyn zabytkowa dzwonnica dziś do niczego innego nie nadaje się lepiej. „Ekspozycją są tu nie tylko prace E. Molskiego, ale i sama wyjątkowa architektura” – dodaje proboszcz wiśnickiej wspólnoty, ks. J. Strugała. Miejsca takiego Wiśniczowi – mimo szeregu licznych atrakcji turystycznych – trochę brakowało.

W starej dzwonnicy przewiduje się systematyczne ekspozycje dzieł sztuki. Jest nadzieja, że będzie je oglądać cała kilkudziesięciotysięczna rzesza turystów, która rokrocznie przybywa na wiśnicki zamek.

źródło: Tarnowski Gość Niedzielny (GB)

Nie ma komentarza. Bądź pierwszy!

Anioły spłynęły nad Kraków

Ci, którzy lubią i rozczytują się w poezji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, pamiętają zapewne słowa jednego z jego wierszy:

„Liryka, liryka

tkliwa dynamika

angeologia, dal”.

Gałczyński jest także twórcą wymyślonej przez siebie postaci prof. Bączyńskiego, znanego angeologa pojawiającego się często w słynnym kabarecie poety „Zielona Gęś”. Wydawać by się mogło, że skoro prof. Bączyński jest wymysłem poety to i przywoływana przez niego równie często, angeologia również powstała w jego umyśle i wyobraźni. Otóż, nie. Angeologia jest nauką starą. Jej początków szukać trzeba w Biblii. Anieli, którzy przy boku Pana pełnią rozmaite służby, byli i są pośrednikami pomiędzy Niebem a Ziemią, między Bogiem a ludźmi. Tym, który anielskie zastępy pogrupował, wypowiedział się na temat ich zadań i powinności, a także i natury, był m.in. św. Tomasz z Akwinu. Postaci aniołów, nawet o tych samych często imionach, występują we wszystkich trzech głównych religiach monoteistycznych: judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Kto ciekaw większej wiedzy na temat niebiańskich wysłanników, niech zajrzy do pism św. Tomasza z Akwinu czy do pism Pseudo-Dionizego (koniec wieku V).

Kiedyś wiedza o aniołach była dość powszechna. Dziś jest z nią dużo gorzej. Anioł Stróż, Archanioł Michał – wojownik, Aniołowie sponad betlejemskiej szopy – na tym właściwie kończy się wiedza przeciętnego inteligenta dotycząca całej angeologii. Jednakże anielski motyw jest w naszej kulturze prawie wszechstronny. Wszak do dziś mówimy o „anielskiej atmosferze„, o „anielskim spokoju” czy „anielskiej bieli„. Co roku też, właśnie w grudniu, na czubku choinki, nad tradycyjną szopką, pojawiają się owe niebiańskie byty.

Trudno się więc dziwić, że motyw anioła jest także stałym elementem wielu dzieł sztuki. O ile dawniejsi twórcy, wyposażeni w większą wiedzę z zakresu angeologii, potrafili przedstawić ten motyw na wiele sposobów, o tyle dzisiejsi, ograniczają się w zasadzie do kilku zaledwie elementów w tym zakresie.

Anioł jest zawsze bytem skrzydlatym, odzianym w długą suknię, z rękami złożonymi jak do modlitwy. Rzadziej już dmie w trąbę lub dzierży ognisty miecz. Tak Bogiem a prawdą, motyw anielski przetrwał do dziś przede wszystkim dzięki sztuce ludowej, która dość często bywa inspiracją dla twórców akademickich.

Zbliżające się Boże Narodzenie jest przyczyną, że mamy w Krakowie aż dwie wystawy przesycone właśnie motywem anielskim. Pierwsza eksponowana jest w obszernej sieni pałacu Krzysztofory, czyli Muzeum Historycznym Miasta Krakowa przy Rynku Głównym 35, druga w kamienicy Hippolitów przy pl. Mariackim 3.

Ekspozycja pierwsza to pokaz prac głównie ceramicznych, ale są i anioły rzeźbione w drewnie, a prezentują się zarówno znani profesjonalni rzeźbiarze, jak i uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych z Nowego Wiśnicza, a także ośmiu artystów nieprofesjonalnych. Prezentowane przez nich anielskie motywy też nie dowodzą znajomości, choćby pobieżnej, angeologii, choć przyznać trzeba, że w pracach uczniów z Nowego Wiśnicza, niektóre anioły dmą w trąby – w dniu Sądu Ostatecznego.

Tak czy inaczej warto w okresie świątecznym zaglądnąć na tę wystawę, by nasycić się choć trochę niebiańską atmosferą. Organizatorem są Muzeum Historyczne oraz Fundacja „Cepelia” z Warszawy i Krakowa.

Druga wystawa znanego krakowsko-wiśnickiego rzeźbiarza Eugeniusza Molskiego pokazywana jest w kamienicy Hippolitów przy pl. Mariackim 3 i nosi tytuł „Anioły z Foresta Umbra”. Tytuł trochę tajemniczy, ale autor, profesor Liceum w Nowym Wiśniczu, tak go objaśnia: „Foresta Umbra, z włoskiego ËLas cieniÇ – to jeden z europejskich parków widokowych na półwyspie Gargano (Apulia), gdzie latem 1999 roku mogłem wędrować wśród cisów, ostrokrzewów, oliwek i pinii – przez Sanktuaria: Monte San Angelo, San Giovanni Rotondo, miasteczka uczepione malowniczych skał, tajemnicze groty, monumentalne skały. Mogłem tam też od czasu do czasu zobaczyć fruwające nad Foresta Umbra Anioły…”.

Wiemy już więc, że włoski pejzaż, atmosfera starej śródziemnomorskiej kultury były inspiracją dla Eugeniusza Molskiego. Jego anioły nie mają jednakże nic wspólnego ani z ludowością, ani z angeologią. Ich anielskość jest tylko subtelną inspiracją do czysto estetycznych rozważań artysty. Dodajmy artysty znanego zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski. Eugeniusz Molski, który 30 lat temu ukończył studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu – artysta uprawiający nie tylko rzeźbę, ale i malarstwo ścienne oraz sztalugowe, pracujący w różnych technikach – zamyka ten wypełniony pracą artystyczną okres 117. wystawą indywidualną, właśnie „Aniołami z Foresta Umbra”.

źródło: Dziennik Polski – ANDRZEJ WARZECHA

Nie ma komentarza. Bądź pierwszy!

« Nowsze